Prolog
W małym mieście niedaleko Glasgow mieszkała spokojna, radosna Maria Stones. Jej matka była szanowaną bizneswoman, ojciec zaś posiadał kancelarię adwokacką. Pozycja jej rodziców pozwalała jej na życie w luksusie. Zawsze dostawała to, czego chciała, ale mimo dużego majątku rodziny nigdy nie stawiała się na piedestale przy znajomych. Chciała mieć normalne życie, jednak jej rodzice mieli inne zdanie na ten temat. Woleli, żeby ich córka przyjaźniła się z kimś w wyższej półki. Maria jednak miała swój rozum i nie dała zmanipulować się rodzinie. Dorastała spokojnie. Jednak zawsze coś musi się zepsuć. Dziewczyna w wieku piętnastu lat zaszła w ciążę. Ukrywała to tak długo, jak tylko było to możliwe. Wiedziała, że jak jej rodzice się dowiedzą skończy się to mało przyjemnie. Tak też się stało. Po czterech miesiącach brzuch stawał się coraz bardziej widoczny. Zmieniła swój styl ubierania, aby dłużej to ukryć, ale to nic nie dało. Lidia, bo tak miała na imię jej matka, znała swoją córkę doskonale. Podejrzewała, że stało się coś złego. Pewnego poranka nie poszła do pracy. Postanowiła obudzić swoją córkę. Po odkryciu kołdry przeżyła szok. T-shirt, w którym spała Maria opinał jej lekko powiększony brzuch. Lidia była wściekła. Ogarnęła ją furia. Dziewczyna wstała. Widząc zachowanie matki zdała sobie sprawę z tego, że jej sekret wyszedł na jaw. Próbowała jakoś załagodzić gniew rodzicielki, ale nie udało jej się. Lidia nie mogła sobie pozwolić na to, aby jej córka zepsuła reputację, na którą tak długo pracowała. Wyciągnęła z szafy walizkę wrzucając do niej rzeczy córki. Krzyczała, że nie będzie dłużej mieszkać z nią pod jednym dachem. Dała córce pieniądze i kazała się wynosić. Maria była załamana. Ojciec dziecka zareagował podobnie. Nie chciał jej znać. Zapłacił jej za nie ujawnianie tożsamości ojca jeszcze nienarodzonego potomka. Wiedziała, że nie może zostać w rodzinnym mieście dlatego znalazła schronienie u przyjaciółki w Glasgow. Dokładała się do czynszu i robiła zakupy, więc szybko straciła pieniądze darowane jej przez matkę. 17 maja 1994 roku na świat przyszła malutka Jennifer Stones.
Maria starała się wychować córkę jak najlepiej. Na początku było jej trudno, ale radziła sobie. Do czasu, aż nie wylądowała na ulicy. Jej przyjaciółka przeprowadziła się do Londynu, więc musiała opuścić mieszkanie. Wszystko obracało się przeciwko niej. Spała w schroniskach, albo zawszonych melinach. Każde pieniądze jakie miała wydawała na córeczkę. Jednakże pewnego dnia miła staruszka zaproponowała Marii pracę w swoim domu. Ze względu na swój wiek nie mogła zajmować się ogrodem, który tak kochała. Zaproponowała również pomoc przy wychowaniu córki. Bóg się nad nią zlitował stawiającą tą kobietę na jej drodze. Przez kilka kolejnych lat Maria wraz z Jennifer mieszkały u staruszki. Kobieta nazywała dziewczynę swoją córką, a Jennifer wnuczką. Po kilka latach starsza pani zmarła zostawiając Marii w spadku swój dom oraz wszystkie oszczędności. Dziewczyna nie wiedziała co robić, jednak uszanowała wole zmarłej kobiety i zajęła się domem. Pieniądze jakie otrzymały pozwalały jej przeżyć jeszcze jakiś czas.
Kilka lat później, kiedy Jennifer skończyła 14 lat, Maria podjęła pracę jako sprzątaczka w biurze. Było jej bardzo ciężko, bo nie była przyzwyczajona do dziesięciu godzin pracy dziennie. Wiedziała jednak, że dla Jenni zrobi wszystko. Przez pracę i zmęczenie nie miała czasu dla córki, dlatego dziewczyna mało czasu spędzała w domu. Wolała wyjść gdzieś i dać odpocząć matce. Jennifer była całkowicie inna od Marii. Zbuntowana, spontaniczna, głośna i często wulgarna. Wszystkie negatywne cechy odziedziczyła po nieogarniętym ojcu. Glasgow było pełne jej rówieśników, ale ją interesowało to, co zakazane. Poznała ludzi, dla których priorytetem są alkohol i narkotyki. Pracująca Maria nie zdawała sobie sprawy z tego, że jej córka wpada w nieodpowiednie towarzystwo. Jennifer na początku podchodziła do swoich znajomych z dystansem. Bardzo rzadko obdarzała kogokolwiek zaufaniem, ale z biegiem czasu zaczęła stawać się taka jak oni. Podarowali jej pierwszy zastrzyk morfiny. Zaczęła przyzwyczajać się do stanu jaki daje jej narkotyk. Nieświadoma matka nie zauważyła różnicy w zachowaniu córki. Jennifer zamiast robić zakupy wydawała pieniądze na kolejne dawki morfiny. Alkohol zaczął także wchodzić jej w nawyk. Była pewna, że panuje na tym, ale myliła się. Jej nałóg doprowadził do braku pieniędzy. Maria była pewna, że Jenni ma swoje wydatki, ale nigdy nie podejrzewała jej o narkotyki. Kiedy w domu zaczęło brakować pieniędzy Jennifer postanowiła pożyczyć pieniądze od Hektora- człowieka poleconego jej przez „przyjaciół”. Ponad dwa lata poddawała się morfinowym objęciom. Dług, który zaciągnęła był ogromny. Wszystko zaczęło się walić. Kiedy miała 16 lat jej matka wylądowała w szpitalu. Okazało się, że cierpi na poważną chorobę już od półtora roku. Nie miała pieniędzy na leczenie, a teraz jest już za późno. Maria miała 31 kiedy zmarła. Jennifer przeżyła szok. Jej nałóg doprowadził do śmierci kobiety, która niesamowicie się dla niej poświęciła. Nie potrafiła się z tym pogodzić. Postanowiła całkowicie skończyć z narkotykami i alkoholem. W wieku szesnastu lat podjęła najcięższe decyzje w swoim życiu. Skończyła pożyczać pieniądze. Musiała zacząć pracować. Nikt jednak nie potrzebował „gówniary” do pomocy. Była w totalnej załamce. Blizny po zastrzykach przypominały jej o tym, że musi być silna. Pół roku po śmierci Marii Hektor zaczął upominać się o swoje pieniądze. Chciał wrócić do Londynu, gdzie miał swój interes, ale najpierw musiał odzyskać to co jego. Jennifer była bez grosza. Mało jadła i mało spała. Wyglądała jak wrak człowieka. Wielokrotnie zastanawiała się nad samobójstwem, ale wiedziała, że jej matka dużo poświęciła, żeby dać jej życie, więc nie może tego zmarnować. Groźby Hektora źle się na niej odbijały. Pewnego wieczoru przyszedł do niej z propozycją, która na pierwszy rzut oka wydawała jej się śmieszna. Jednak po chwili dotarło do niej, że nie ma innego wyjścia. Schowała dumę do kieszeni i przystała na jego propozycję. Będzie pracowała u niego. Podobno żadna praca nie hańbi, ale raczej nie było czym się chwalić pożyczając pieniądze od właściciela największego burdelu w Londynie...
_______________________________________________________________________
Hej.
Napisałam prolog,
Mam nadzieję że się wam podoba . kiedy dodam 1 rozdział jeszcze nie wiem :)
To jest świetne! Już uwielbiam twoje opowiadanie! <3 Czekam na nn!
OdpowiedzUsuńZaczyna się świetnie.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie:)
Jak sie spodoba to dodaj do obserwujących i... skomentujesz?:)
http://mylive-lily.blogspot.com/